|
|
| |
<< strona główna SERWISU | << wywiady | << Penelope Wilson [Egiptologia.pl] Pani doktor, od jakiegoś czasu prowadzi Pani wykopaliska w Sa el-Hagar (Sais), które w przeszłości było centrum kultowym bogini Neith a także stolicą państwa egipskiego (tzw. okres saicki). Czy mogłaby Pani przybliżyć polskim czytelnikom coś więcej o tym archeologicznym przedsięwzięciu; co Panią skłoniło do kopania właśnie tam oraz co jest Pani celem badawczym? [Dr Penelope Wilson] Głównym celem prac w Sais było odnalezienie jakichkolwiek śladów, jakie pozostały po tym miejscu, które niegdyś było stolicą starożytnego Egiptu. Jest to jednak wciąż zasadniczo tzw. "survey project" (badania rekonesansowe - przyp. red.), którego zadaniem jest zdefiniowanie potencjalnych obszarów osadnictwa, jego natury (kultowe, sepulkralne, mieszkalne itp.) oraz chronologii. Przy określaniu głębokości poszczególnych warstw kulturowych, bardzo pomocne są nam metody odwiertów oraz wykopy testowe. Te drugie dają nam możliwość zebrania dużej ilości ceramiki, która jest niezwykle pomocna w określaniu rozwoju kulturowego tego miejsca. Współpracowaliśmy również z grupą geologów z Uniwersytetu w Mansurze (Wschodnia Delta Nilu - przyp.red.), z którymi próbowaliśmy poznać topografię tego obszaru oraz staraliśmy się określić zmiany biegu rzeki, a co za tym idzie - potencjalne zmiany w osadnictwie. Jak dotąd nasza praca dostarczyła nam dowodów na istnienie osadnictwa na tym obszarze w czasach prehistorycznych (ok. 3700 przed Chr.), w Starym Państwie (okolice VI dynastii), pomiędzy Nowym Państwem a Trzecim Okresem Przejściowym (1300 - 900 przed Chr.), w końcu Okresu Saickiego (550 - 525 przed Chr.). Dodatkowo prowadząc obserwacje w samej wiosce Sa el-Hagar oraz w jej okolicach odkryliśmy wiele fragmentów konstrukcji kamiennych pochodzących z czasów od Okresu Saickiego, poprzez Okres Ptolemejsko-rzymski, średniowiecze aż do czasów współczesnych. Sais ma zatem naprawdę długie życie! [E.] Pracowała już Pani na stanowiskach z różnych okresów historii Egiptu, jak również na różnych obszarach tego kraju (m.in. Abydos, Kasr Ibrim, Sais). Gdzie, Pani zdaniem, najtrudniej jest prowadzić wykopaliska? [P.W.] Każdy obszar w Egipcie ma swoje własne wyzwania, lecz wszystkie one zależą moim zdaniem od tego, w jaki sposób misja zorganizuje swoje zaplecze pobytowe (głownie zapasy żywności i noclegi). Na przykład w Qasr Ibrim stanowisko było przebogate w znaleziska, ale zarazem miało bardzo zawiłą stratygrafię. Miejsce to jest również bardzo mocno wyizolowane, więc dużo zależy od dobrego zorganizowania zapasów jedzenia i wody. W Dolinie Nilu jak i w Delcie, (np. Aszmunein i Sais) wykopaliska mogą przypominać te prowadzone w Europie. Jest tam dużo błota rzecznego, czasami pada deszcz, więc pomaga to nam w odnajdywaniu pozostałości po suszonych cegłach mułowych. Dzięki temu praca na wykopaliskach jest bardzo ciężka, jednak życie w wioskach jest wspaniałe. Klasyczne wyobrażenie o kopaniu w Egipcie - usuwanie ogromnych iloci piasku, kojarzy mi się z wykopaliskami na Półwyspie Synaj, w Pelusium, w których również brałam udział. Odkopywaliśmy tam serię późnoantycznych studni, kanałów oraz cmentarzysko. Piasek był bardzo łatwy do usunięcia, jednak same warunki pracy niesamowicie ciężkie, głównie ze względu na upał i zasolone powierzchnie. Najlepszym miejscem do pracy było bez wątpienia Zawiyet Umm el Rakham, na północnym wybrzeżu. Jest tam ramessydzka forteca (badania dr Stevena Snape'a z Universytetu w Liverpool), której kamienne ściany zostały zalane przez błoto. Kopanie jest zatem względnie łatwe - bada się jedynie jedną warstwę kulturową (nie ma więc zawiłej stratygrafii) a samo miejsce położone jest niedaleko morza. Wyobraźcie sobie jak wspaniale, po ciężkim dniu spędzonym na kopaniu i rysowaniu, jest się wykąpać w turkusowym morzu i poopalać pod błękitnym niebem. Magicznie! Może dlatego też wolę wykopaliska w Delcie; praca jest cięższa i bogatsza w wyzwania. [E.] Jest Pani autorką nowej książki o staroegipskim pimie hieroglificznym (Sacred Signs, Oxford 2003 - przyp.red.). Czy mogłaby Pani powiedzieć nam, co ją skłoniło do zabrania głosu w tej sprawie? Czy poza wykopaliskami w Sais hieroglify są Pani odrębną dziedziną badań?[P.W.] Robiąc doktorat, specjalizowałam się w hieroglifach ptolemejskich. Poza tym fascynowały mnie one od zawsze. Bardzo lubię czytać staroegipskie teksty i opowiadać o nich podczas zajęć na uniwersytecie. Nie mam jednak wielkich możliwości gdyż prowadzę ogólne zajęcia z zakresu archeologii starożytnego Egiptu. Dlatego też napisanie książki o hieroglifach okazało się znakomitą szansą na poszerzenie swojej wiedzy o tym języku. Jednym ze sposobów na to jest próba wytłumaczenia problemu innym ludziom. Odkryłam, że mam przed sobą długą drogę i w swoich badaniach nad językiem staroegipskim chciałabym również powrócić do hieratyki i demotyki. Kiedy zaczęłam studiować pismo demotyczne, jednak jestem bardzo leniwym studentem i zaprzestałam nauki. Teraz to mój cel na przyszłość. [E.] Na koniec, jak to mamy w zwyczaju, chcielibyśmy zapytać Panią, o jakieś specyficzne zdarzenie - śmieszne, straszne lub po prostu ciekawe, którego, po tylu latach spędzonych w Egipcie, z pewnością musiała Pani doświadczyć. Czy mogłaby Panie podzielić się takowym z czytelnikami? [P.W.] Praca w Egipcie dostarcza mi wiele surrealistycznych i niezapomnianych sytuacji niemalże codziennie, również archeologicznych. Mam dwie ulubione. W Zawiyet Umm el Rakham kopałam przy świątynnej kaplicy. Kiedy miejsce zostało opuszczone ktoś zrobił sobie w przy niej imprezę, zostawiając po sobie amforę na wino, słoje na piwo oraz talerze - położone na podłodze kapliczki. Wiele z tych naczyń było kompletnych a jedna z amfor była wciąż oparta o ścianę. Gdy ją usunęlimy, na ścianie pozostał ślad wskazujący, że ta amfora stała w takiej pozycji przez prawie 3250 lat. Uzmysłowiłam sobie wówczas niecodzienność takiego wydarzenia oraz to, jak szybko mija czas. Druga sytuacja miała miejsce podczas wykopalisk w Sais. Mieliśmy w misji polskiego studenta. Nie byłam pewna czy był on dobrze zorganizowany, i czy był zadowolony, ale pracował ciężko i jak najlepiej potrafił. Pewnego dnia opowiadał mi o skończonej właśnie pracy, którą musiał wykonywać siedząc cały dzień naprzeciwko stosu krowiego nawozu. O dziwo, opowiedział mi o tym w dobrej kolokwialnej angielszczyźnie. Wówczas dotarło do mnie, że nie tylko robił postępy w pracy, ale również całkowicie zrozumiał moje poczucie humoru. Długo i głośno się z tego śmiałam i szanuję go za to jeszcze bardziej. [E.] Bardzo dziękujemy Pani za wywiad. Dr Penelope Wilson jest archeologiem, egiptologiem, pracownikiem naukowym University of Durham. Kieruje misją wykopaliskową (prowadzoną pod patronatem Supreme Council of Antiquities oraz Egypt Exploration Society) w Sa el-Hagar (Sais). Jest autorką wielu publikacji ściśle naukowych, a także m.in. popularnej książki Sacred Signs: Hieroglyphs in Ancient Egypt. |