|
| << strona główna SERWISU | << wywiady | << Andrzej Niwiński [Egiptologia.pl] Panie Profesorze; rozmawiamy już w czasie trwania Pana kolejnego (mówi się nawet że decydującego) sezonu wykopaliskowego w Deir el-Bahari. Czy "Misja skalna" może wreszcie w tym roku przynieść znaczące rezultaty?
[A.N.] Odpowiadając na pierwsze pytanie właściwie częściowo odpowiedziałem też na to drugie. To już widocznie cecha mediów, że najbardziej interesują się sprawami nietypowymi i rożnego rodzaju dziwactwami, niekiedy wynikłymi z nieporozumień czy skrótów. Dziennikarz dokonał skrótu mojej wypowiedzi i wydrukowana wówczas wersja zabrzmiała, przyznaje, dziwacznie. Wielokrotnie później próbowałem to wyjaśnić, ale nikogo już nie interesowało, co ja mam do powiedzenia, natomiast rozgrywał się sąd nade mną, także na łamach tego portalu. Pewien pan nawet sugerował, ze Herhor zasługuje na COŚ lepszego, niż moja osoba, mimo iż poświęciłem ok. 30 lat życia na badania tego okresu i także dokonań samego Herhora... Po wszystkich takich wypowiedziach na swój temat odechciało mi się jakichkolwiek kontaktów z mediami, gdyż nie byłem w stanie kontrolować, czy ktoś znów czegoś nie zmieni w mojej wypowiedzi. Dlatego nastąpiły owe ciche sezony, chociaż prawdziwi miłośnicy archeologii mogli jednak co nieco znaleźć, choćby w tomie XII PAMu czy w "Archeologii Żywej", gdzie miedzy innymi prezentowałem kolejne rewelacyjne odkrycia graffiti (m. in. najstarszy dowód działalności królewskiej na terenie Deir el-Bahari: graffito króla Merenre, największe graffito Butehamona nad Skrytką Królewską) czy największa sensacje: odkrycie uchwytu królewskiego sztyletu z okresu wczesnej 18 dynastii. To ostatnie odkrycie skierowało nasze rozważania także w kierunku możliwości odkrycia na terenie naszej koncesji grobowca kogoś innego niż Herhor. [E.] Właśnie - na początku cel poszukiwań wydawał się jednoznaczny: Herhor. Później mówił Pan Profesor także o innych potencjalnych odkryciach w tym miejscu; na czym opierał Pan swoją pierwszą teorię, a na czym jej ewolucję? [A.N.] Na Herhora wskazują m. in. graffiti Butehamona, który żył w tym samym okresie, fakt, że grobu Herhora nikt nigdy nie znalazł i fakt olbrzymiej pozycji tego człowieka, który był pierwszym w czasach starożytnego Egiptu "człowiekiem prywatnym" skupiającym tak olbrzymią władzę (arcykapłan Amona, wezyr, szef gospodarki, szef armii), na dodatek uważanym za króla i używającym królewskich imion. Jego grób musiał się znajdować w "królewskim" miejscu i nasza półka takim miejscem jest. Dlatego mówię o Herhorze. Herhor umarł w 7 lat po fali rabunków, jakich dokonano w Dolinie Królów i gdzie indziej; wtedy też włamano się do grobowca Amenhotepa I. Są rożne teorie, gdzie się ten grobowiec znajduje, egiptolodzy dyskutują na ten temat od 100 lat, ale ja też mam swoją teorię. Pewien papirus z czasów Ramzesa IX wyraźnie mówi, gdzie się znajdował grób Amenhotepa I, wszyscy o tym wiedzą, ale te dane z owego tzw. Papirusu Abbott "naciągają" lub ignorują. Otóż jest tam mowa, że ten grób znajdował się 120 łokci poniżej wysoko położonego miejsca oraz na północ od świątyni Amenhotepa z ogrodem. Nasza półka znajduje się prawie idealnie 120 łokci poniżej krawędzi wysokiego gebla, po którym turyści idą do Doliny Królów, a także na północ od świątyni, przed którą rzeczywiście rósł ogród, jak to widać dziś jeszcze po olbrzymich donicach wyciętych w skale, gdzie rosły drzewa. Ta świątynia - to świątynia Mentuhotepa, ale wiele wskazuje, że przyjęła ona także kult króla Amenhotepa I, gdy pierwsza świątynia grobowa tego króla została zniszczona w wyniku budowy olbrzymiej świątyni Hatszepsut. Ta stara świątynia znajdowała się na osi naszej półki (oś wyznacza kierunek alei posągów ozyriackich przed świątynią), a od czasów piramid świątynia grobowa i sam grób znajdowały się na wspólnej osi... Zatem, mamy duże podejrzenia, ze Amenhotep I właśnie tu zbudował grób (być może był to jego drugi grób), tu został złożony i leżał, gdy Komisja z Papirusu Abbott, sprawdzająca doniesienie o rzekomym włamaniu do grobów królewskich przeprowadzała swoją inspekcję, stąd został wyciągnięty przez rabusiów w czasie wojny domowej (być może nasz sztylet należał wręcz do niego). Gdy w 7 lat później umarł Herhor, ten grób leżący naprzeciwko wielkiej świątyni Amona w Karnaku mógł się świetnie nadawać dla wykorzystania przez niego. [E.]...z żalem "zostawmy" na razie Herhora, a może Amenhotepa; chciałbym zadać bowiem inne pytanie. Panie Profesorze; oprócz Pana ściśle naukowych prac, jest Pan także znanym popularyzatorem egiptologii. Jakie są Pana bliższe i dalsze plany - nie tylko autorsko-wydawnicze, ale także te organizacyjne (Stowarzyszenie "Herhor") ? [A.N.] Właśnie oddałem do druku książkę, która mówi o historii odkryć w Tebach od czasów starożytnych, przedstawia zarówno wielkie sukcesy jak i wielkie rozczarowania wielu badaczy i odkrywców, ukazuje jak ogromny ładunek emocji i napięcia towarzyszy niektórym badaniom, no i także przedstawia cala historie mojej misji: rezultaty i przebieg kolejnych sezonów Misji Skalnej, wraz ze wszystkimi towarzyszącymi jej emocjami rożnej natury. Będzie tam znacznie dokładniej przedstawione także to, co tu zarysowałem bardzo ogólnie w poprzednich odpowiedziach. Książka nosi oczywiście "prowokacyjny" tytuł: "Czekając na Herhora... Odkrywanie tajemnic Teb Stubramnych czyli szkice z dziejów archeologii Egiptu". Powinna się ukazać na przełomie listopada i grudnia, gdy już będzie wiadomo, czy Herhor się znalazł, czy też starożytni inżynierowie i mistrzowie kamuflażu, najlepsi, jakich Egipt posiadał, jednak nas przechytrzyli... Stowarzyszenie Miłośników Egiptu Herhor istnieje i jest otwarte dla wszystkich zainteresowanych. Podkreślam, że jest to stowarzyszenie miłośników EGIPTU, a nie miłośników ODKRYCIA GROBU HERHORA. Słyszałem, że są ludzie, którzy w dyskusjach internetowych "ogłosili", ze to stowarzyszenie umarło, ale sami niczego nie zrobili w tym kierunku, by ono się rozwijało. Prawda jest taka, że czasami brakowało nam nawet pieniędzy na znaczki pocztowe, by wysłać wszystkim listy, mimo iż składka nie jest znów aż tak wysoka (60 zł rocznie, liczne zwolnienia, np. emeryci, uczniowie itp.). Niektórzy oczekują, że prezes czy zarząd "Herhora" powinien wszystko zorganizować, ale ja zakładając to stowarzyszenie wychodziłem z założenia, że wejdą do niego ludzie, którzy tak samo jak ja są "fanami" Egiptu i będą się udzielać. Są tacy, ale brakuje nam aktywistów, a takich potrzeba. Oczywiście, mamy plany rożnych imprez, mam nadzieje, że zwolna się to wszystko rozwinie i będziemy działać spokojnie i efektywnie. [E.] Pana naukową specjalnością jest okres XXI-XXII dynastii. Czy uważa Pan Profesor, że to najciekawsze czasy w dziejach starożytnego Egiptu? [A.N.] Okres 21 dynastii jest fascynujący, gdyż kumuluje on wszystko to, co się rozwijało w Egipcie przez cały okres od Starego po Nowe Państwo. Jest to także okres ciekawych kontaktów zewnętrznych, np. z Izraelem, które niewątpliwie ubogaciły obie strony, jak to widać nawet w Biblii. Jest to okres szczytu ikonografii, okres najbardziej wysublimowanych koncepcji religijnych i etycznych. Mumifikacja osiągnęła szczyty, sarkofagi są najpiękniejsze w całej egipskiej historii, księgi mądrościowe, np. tzw. Nauki Amenemope są wspaniałe. Naprawdę jest to okres bardzo ciekawy, a zarazem poprzedza on już schyłek, gdy do Egiptu zaczęły napływać obce elementy kulturowe. Nie sądzę, żebym był w stanie w tym krótkim szkicu zmieścić wszystko; też planuję napisanie książki o 21 dynastii, gdzie spróbuje to powiedzieć... [E.] Tradycyjnie, na koniec, prosimy naszych rozmówców, aby zechcieli się z nami podzielić swoim najciekawszym, najdziwniejszym, może anegdotycznym, wydarzeniem, przygodą, związaną z egiptologią i Egiptem. Czy i Pana Profesora możemy poprosić o taką opowieść? [A.N.] Najwspanialszą moją przygodą egipską jest niewątpliwie sam udział w Misji Skalnej, gdzie nagromadziło się w moich wspomnieniach wiele ogromnych emocji. Będzie można o tym także przeczytać w drukowanej właśnie książce. Ale dla zachowania tradycji opowiem, co się przytrafiło mojej Żonie i mnie wiele lat temu, w roku 1975, gdy byliśmy w Deir el-Bahari. Zwiedzaliśmy wówczas wraz z kolegami z Misji Hatszepsut grobowiec Senmuta w kamieniołomach. Jest tam taka dekorowana sala, od której z boku schodzą stromo skalne schody. W zupełnej ciemności (wszyscy świecili latarkami na dekorację ścienną) moja Małgosia chciała się dostać bliżej, by zobaczyć te dekoracje dokładniej i trafiła nogą w ową pustkę: było to w miejscu, gdzie już schody znajdowały się ok. 2 metrów niżej i... Ona tam spadła. Słyszeliśmy, jak w głąb ziemi oddala się hałas spadającej Małgosi, do mnie jeszcze to nie docierało... Wreszcie nastała absolutna cisza. Schodziłem "na drewnianych nogach", spodziewając się najgorszego; nie wiedziałem, co mogę zastać... Po długim marszu zobaczyłem w świetle latarki nieruchome ciało. Stanąłem niemy, nie wiedząc, co mam robić, właściwie sparaliżowany przerażeniem. Nagle usłyszałem glos: -"No, co tak stoisz, podnieś mnie!" Okazało się, ze jedyna szkoda, jaką Małgosia poniosła podczas spadania i turlania się w ciemności grobowca po skalnych schodach o ostrych krawędziach, było lekkie rozdarcie bluzki. Nie miała nawet siniaka! Chciałbym widzieć zawodowego kaskadera rzucającego się głową w dół w ciemność egipskiego grobowca... Może to jednak dobre opiekuńcze duchy towarzyszą mi od tego czasu i może dadzą o sobie znać za kilka dni... [E.] Serdecznie dziękuję Panu za rozmowę. |