egiptologia.pl_logo  

<< strona główna SERWISU | << wywiady | << Jadwiga Lipińska


[Egiptologia.pl] Pani Profesor - na początek pozwolę sobie zadać pytanie nieco przewrotne i prowokacyjne, nawiązujące do niedawno wydanej Pani książki - "W cieniu piramid" [maj 2003]. Czy uważa Pani, że napisanie autorskiej, popularnej bądź bardziej naukowej, syntezy dziejów Egiptu, jest "obowiązkiem" każdego egiptologa?

[Profesor Jadwiga Lipińska] Nie. Nie jest obowiązkiem, ale jak wydawnictwo sobie życzy takiej książki, to trudno odmówić. W dzisiejszych czasach nie odmawia się takim propozycjom... Najważniejsze jest, by takie propozycje dostawać.

[E.] Wspomniana Pani książka jest syntezą dziejów cywilizacji egipskiej od jej początków aż do... czasów nowożytnych. Tak właśnie - ponieważ ostatnie rozdziały dotyczą "pośmiertnych" dziejów: odradzania się zainteresowania krajem faraonów, egiptomanii, w końcu rozwoju podróżnictwa, kolekcjonerstwa zabytków i naukowej egiptologii. Właśnie te ostatnie kwestie wydają się budzić rosnące zainteresowanie wielu egiptologów na Zachodzie od lat 60-tych (Morenz, Hornung, Iversen). Czy to zagadnienie równie ciekawe jak "właściwa" egiptologia?

[J.L.] Jak Pan słusznie zauważył, egiptomania stała się w ostatnich dziesięcioleciach odrębną gałęzią nauki, uprawianą nie tylko przez egiptologów, lecz także przez historyków i historyków sztuki. Pyta się Pan, czy jest to zagadnienie równie ciekawe, jak "właściwa" egiptologia. Trudno to porównywać, ale przy okazji tworów egiptomanii spotyka się najróżniejsze, niespodziewane problemy. Począwszy od rozpowszechniania się kultu bogów egipskich w starożytnej Grecji i Rzymie, od adaptowania egipskich motywów w architekturze niemal całego obszaru śródziemnomorskiego, przez przyswajanie typowych form rzeźby egipskiej nawet w Średniowieczu (np. sfinksy na Lateranie), przez ogromny rozkwit zainteresowania myślą i sztuką egipską w epoce baroku. W czasach nowożytnych egiptomania przekroczyła granice Europy, rozwija się na podatnym gruncie amerykańskim, budzi zainteresowanie w Azji... Dziedzictwo starożytnego Egiptu stało się częścią kulturalnego dorobku ludzkości i przez to zasługuje na traktowanie serio. Jest to nowa dziedzina, o niezbyt licznych opracowaniach, a materiał do badań jest ogromny i wciąż można dokonywać "odkryć" w tej dziedzinie. Nawet wycieczki po Polsce dostarczają nowych materiałów i okazuje się, że nie zostały one do tej pory właściwie zinterpretowane. Czasem okazuje się, że grobowiec w zapadłej wiosce zaprojektowany został przez słynnego artystę, a opracowania o tym milczą.

[E.] Jest Pani autorką wielu książek ukazujących różne aspekty cywilizacji starożytnego Egiptu; sztuki, architektury, kultury materialnej, religii, mitologii, wreszcie jej historii. Do tego kierowała Pani wiele lat Działem Starożytnym Muzeum Narodowego w Warszawie. Jednocześnie prowadziła Pani Profesor aktywną działalność wykopaliskową w Egipcie. Czy czuje się Pani bardziej egiptologiem "teoretycznym, gabinetowym" czy "polowym"? A może próba takiego różnicowania jest nierozsądna i można harmonijnie godzić obydwa te wątki pracy?

[J.L.] Oczywiście, że takie różnicowanie do niczego nie prowadzi. Trudno powiedzieć, czym się czuję, bo w obecnej chwili czuję się wyrzucona na margines i nikomu niepotrzebna - w moim odczuciu wysłanie mnie na emeryturę nastąpiło przedwcześnie, choć zgodnie z obowiązującymi przepisami. Minęło już niemal 5 miesięcy, jak przestałam pracować w Muzeum Narodowym w Warszawie, a wciąż nie bardzo mogę się odnaleźć. Na pewno nie czuję się emerytką. Trudno po tak aktywnym życiu, jakie prowadziłam, usiąść w fotelu i gapić się w telewizor, zmiana jest zbyt gwałtowna. Na szczęście mam jeszcze zajęcia na kilku uniwersytetach, ale z powodu tarapatów finansowych na uczelniach to też się pewno niedługo skończy. I co wtedy? Trzeba będzie zabrać się za sprzątanie u kogoś, by dorobić do emerytury, bo pisanie przestało być opłacalne.

 
  Rozpalona do białości dolina Deir el-Bahari. Przez wiele lat miejsce pracy profesor Lipińskiej.  [Fot.P.Gajowiecki]

[E.] Pobieżny obserwator twórczości naukowej mógłby stwierdzić, że zajmowała się Pani Profesor "wszystkimi" aspektami egiptologii. W Pani bibliografii znajdujemy książki i artykuły dotyczące, jak zaznaczyliśmy w poprzednim pytaniu, niemal wszystkich wątków tej nauki - tak w ujęciu chronologii dziejów Egiptu, jak i przejawów jego cywilizacji. Czy jednak coś jest Pani najbliższe?

[J.L.] Nie lubię się powtarzać. Choć po kilku, czy kilkunastu latach powinno się wrócić do dawnych tematów i zaktualizować to, co uległo zmianie, to znacznie ciekawsze jest sięgnięcie po nowe tematy. Powiedział mi kiedyś pewien mądry człowiek, że jeśli nie znam się na jakiejś dziedzinie, to należy napisać książkę na jej temat. Stale to pamiętam... Ale poważnie, najbliższe mi są zagadnienia sztuki i architektury XVIII dynastii, co wiąże się z ponad 30 latami (a właściwie zimami) spędzonymi w Deir el-Bahari. Dwie książki - o architekturze świątyni Totmesa III i o rzeźbach i płaskorzeźbach wotywnych w niej odkrytych - uważam za najważniejsze osiągnięcia w mojej pracy naukowej. Cieszy mnie, gdy moi następcy w Polsce i poza nią podejmują i rozwijają zagadnienia postawione w tych książkach. Pana obserwacja, że zajmowałam się niemal wszystkimi wątkami egiptologii uświadomiło mi ten fakt. Ale dużo w tym jest przypadku: książki popularno-naukowe pisze się, jak już wyżej zaznaczyłam, na zamówienie wydawnictw. Tak było z większością tych opracowań. Inaczej stało się w przypadku "Cywilizacji miedzi i kamienia". Pomysł był architekta i geologa Wiesława Kozińskiego, a profesor Kazimierz Michałowski "przydzielił" mu mnie, abym odpowiadała za stronę naukową tej książki. On miał napisać wszystkie rozdziały o charakterze technicznym, a ja związanych z historią sztuki. Ale niestety nie zdążył, bo umarł. Chciałam rozwiązać umowę wydawniczą, ale wtedy wydawnictwo zgodziło się zatrudnić konsultantów, byle bym napisała również te brakujące rozdziały. Tak powstała ta książka, przy pisaniu której, jako humanistka, często czułam, że przepalają mi się w mózgu bezpieczniki... Książkę skończyłam. Niestety, wydawnictwo przechodziło w tym czasie polityczne perturbacje, a nowy redaktor zmniejszył nakład, a później nie był zainteresowany w zawarciu umowy na niemieckie tłumaczenie. I tak ta, najtrudniejsza dla mnie pozycja, poszła w zapomnienie. W ogóle pech mnie prześladował i w innych przypadkach: monografia Teb Starożytnych, która została wydrukowana w 1991 roku, poszła na przemiał, bo drukarnia sknociła druk. Później wydawnictwo chciało ja wydrukować gdzie indziej, ale samo popadło w finansowe problemy. Do dziś nie udało się jej nigdzie wydać. Książeczka o Sztuce Egipskiej, wydana w 1982 w niewielkim - jak na tamte czasy nakładzie 30 tys. egzemplarzy - do dziś cieszy się ogromnym powodzeniem wśród studentów, wczoraj się dowiedziałam, że w aukcji internetowej osiągnęła wysoką cenę, bo brak jest podaży. Studenci prosili, bym spowodowała jej ponowne wydanie, ale ja nie mam na to żadnego wpływu. Jedyna książka, która doczekała się wielu wydań (i to wysokich: w 1977 r. III wydanie miało aż 100 tysięcy egzemplarzy!) i kilku tłumaczeń na obce języki, to napisana wspólnie z nieżyjącym już Markiem Marciniakiem "Mitologia starożytnego Egiptu", wydana znowu w 2002 roku. Nie uważam jej za najlepszą w mojej bibliografii, ale ma największe powodzenie. Mam nadzieję, że złożona do druku w "Ossolineum" zbiorowa praca o piśmiennictwie egipskim, której jestem redaktorem merytorycznym i autorką jednego z rozdziałów, okaże się równie interesująca dla czytelników.

[E.] Nie darowałbym sobie na koniec pytania bardzo banalnego, ale na pewno każdy miłośnik archeologii chciałby je zadać. Proszę opowiedzieć o najdziwniejszej przygodzie Pani Profesor, związanej z Egiptem?

[J.L.] Próbuję sobie przypomnieć coś takiego, i nie mogę. Spotkania z wężami i skorpionami można pominąć, a duchy dawnych Egipcjan zostawiały mnie w spokoju. Z dziwnych przygód przychodzą mi na myśl tylko takie, które nie były związane z Egiptem, lecz z podróżami po innych krajach. Np. w Tunezji, gdzie znalazłam się jako amerykański ekspert od archeologii, delegowany przez Departament Stanu, a w ambasadzie USA nie wierzyli własnym oczom, oglądając mój paszport PRL, czy w Iraku, gdzie wysłano za mną listy gończe z powodu niezapłacenia rachunków w tak ostatnio często wspominanej Nasiriji... Cały mój pobyt na Kubie, gdzie opracowywałam katalog egipskiej kolekcji w Hawanie, też był rodzajem przygody, a właściwie, to wszystkie liczne podróże w czasach, gdy człowiek dostawał na drogę parę dolarów i trzeba było dobrze główkować, by za to coś zwiedzić były przygodami i zawsze coś się w ich trakcie zdarzało. Ale opisanie tych przygód to właściwie temat do osobnej książki...

[E.] Serdecznie dziękuję Pani Profesor za rozmowę.


Prof.dr hab. Jadwiga Lipińska - uczennica i wieloletnia współpracowniczka prof. Kazimierza Michałowskiego; od ukończenia studiów nieprzerwanie związana z Galerią Sztuki Starożytnej Muzeum Narodowego w Warszawie, przez wiele lat kierowała jako kurator jej działalnością. Profesor Lipińska kilkadziesiąt sezonów wykopaliskowych spędziła na Bliskim Wschodzie, uczestnicząc m.in. w badaniach w Egipcie (Tell Atrib, Deir el-Bahari, Teby Zachodnie, Aleksandria), Sudanie (Faras), Syrii. Wykładała i wykłada na kilku wyższych uczelniach - w Polsce głównie na Uniwersytecie Warszawskim, Akademii Teologicznej oraz Uniwersytecie Łódzkim. Na działalność naukową składają się również liczne książki i artykuły; obok wielojęzycznych dzieł ściśle specjalistycznych i uniwersyteckich skryptów, dla miłośników starożytnego Egiptu profesor Jadwiga Lipińska napisała wiele popularnych książek, między innymi: "Sztuka egipska", Mitologia starożytnego Egiptu" (z Markiem Marciniakiem), "Cywilizacja miedzi i kamienia" (z Wiesławem Kozińskim), "500 zagadek o starozytnym Egipcie", a ostatnio "W cieniu piramid". W 1997 roku ku czci profesor Jadwigi Lipińskiej ukazał się obszerny tom prac egiptologicznych "Warsaw Egyptological Studies".




STRONA GŁÓWNA | KATALOG | ENCYKLOPEDIA | FORUM DYSKUSYJNE
e-mail redakcyjny

Wortal znajduje się na serwerze K.K.I.