egiptologia.pl_logo  

<< strona główna SERWISU | << wywiady | << Andrzej Ćwiek


[Egiptologia.pl] Panie Andrzeju, w ostatnim czasie zaprezentował się Pan jako badacz piramid egipskich, próbujący przeciwstawić rzetelne studia nad tymi zabytkami - "powszechnej" wiedzy opartej na publikacjach typu "dänikenowskiego". Co Pana do tego skłoniło? [>>> tekst - pobierz jako plik .ZIP (31kB) ]

[Doktor Andrzej Ćwiek] Szczerze mówiąc, kiedy sam miałem kilkanaście lat, to wierzyłem w te wszystkie rzeczy i byłem namiętnym połykaczem wszelkich lektur typu Däniken, Mostowicz itp. I chyba w jakiejś mierze moje motywacje do rozpoczęcia studiowania archeologii były związane z chęcią weryfikacji tych poznanych wcześniej teorii, lecz jedynie w odniesieniu do piramid egipskich, oczywiście. Nie wypowiadam się na temat innych cywilizacji i różnorakich teorii "kosmicznych" z nimi związanych ponieważ nie czuję się do tego uprawniony, aczkolwiek jestem sceptycznie nastawiony do tego rodzaju pomysłów. Jednak piramidy zaciekawiły mnie tak bardzo, że postanowiłem sprawdzić je, że tak powiem, u źródła. W efekcie zająłem się architekturą egipska okresu Starego Państwa, napisałem pracę magisterską z tej dziedziny oraz doktorat, a także, przez parę lat, brałem udział w wykopaliskach w Egipcie i wydaje mi się, że w ten sposób jestem coraz bardziej kompetentny, by móc się o tym wypowiadać. Swoją drogą, to ciekaw jestem czy sam Däniken ma dziś coś nowego do powiedzenia, bo jak wiadomo, od czasu kiedy po raz pierwszy opublikował swoje rewelacje minęło sporo lat, a przecież zarówno nauka jak i media się w pewien sposób rozwinęły, więc może i on coś zmienił w swoich poglądach (śmiech).

[E.] Czy Pana zdaniem nie jest to przysłowiowa "walka z wiatrakami"?

[A.Ć.] Tak, w znacznej mierze z pewnością. Jest tak, ponieważ dotyczy to sfery ludzkiej działalności, która wykracza poza naukę, wiedzę; jest to kwestia czasem aż para- religijnych potrzeb wiary w rzeczy tajemnicze, przekraczające tzw. "rozum", które nie podlegają racjonalnej weryfikacji. Jakimś odpryskiem tego są różni ludzie, którzy się do mnie zgłaszają, ostatnio coraz częściej, z najróżniejszymi koncepcjami, od kosmitów począwszy na pomysłach inżynierskich skończywszy. Za każdym razem widzę, że to są poszukiwania mające nie tyle wyjaśnić jakieś zagadki przeszłości, co raczej rozwiązać pewne problemy psychologiczne autorów, podbudować ich ego (bo oni są taki genialni, nikt nie wiedział do tej pory jak to budowano, a oni na to wpadli!), albo zaspokoić jego marzenia o świecie nękane wątpliwościami typu: "przecież to niemożliwe, żeby człowiek powstał tak sam z siebie! Musieli przylecieć jacyś kosmici i zasiać to "ziarno". Więc jeśli jeden z drugim sobie potwierdzą, że tak właśnie, a nie inaczej było z piramidami, to ich wizja świata będzie spójna i prawdziwa, bez żadnych niedomówień. Jest to zatem walka z wiatrakami ponieważ spora część tych ludzi, czegokolwiek by nie napisać i nie próbować udowodnić, to zawsze będzie do nas podchodzić na dystans. To tak jak z leczeniem poważnej choroby, kiedy lekarz- specjalista mówi, że tego już się nie da wyleczyć to idzie się do znachora lub innego filipińskiego maga w nadziei, że on właśnie pomoże. A on oczywiście nie pomaga, bo nie ma zazwyczaj możliwości, albo w ogóle jest oszustem, ale jest przecież ta wiara i potrzeba, która powoduje, że się kwestionuje oficjalne wyniki, czy tez ogólnie medycynę. I w przypadku piramid jest podobnie. Ja mogę napisać setki artykułów książek o tym jak, w moim pojęciu, budowano piramidy, pamiętając, że były to rzeczy dziejące się parę tysięcy lat temu i w przekonaniu, że wszystkiego i tak nigdy nie wyjaśnimy lecz zawsze będzie istniał ten poziom szczegółowości, na którym będzie można mnie "przygwoździć". Zawsze znajdzie się ktoś, kto powie: "no dobrze, transport kolosa Dżehutihotepa na płozach to co innego i transport bloku kamiennego to co innego". Ja wtedy mówię: "Ale mamy przecież taki relief, na którym widać transportowany na płozach blok", wówczas jest odpowiedź: "może na dolne poziomy piramid tak, ale na wyższe to musiało być jakoś inaczej..." i tak dalej. W ogóle dla większości tego typu badaczy piramidy w Gizie, a Wielka Piramida w szczególności to jakiś szczególny przypadek. Owszem, budowano wówczas wielkie świątynie, grobowce wymagające ogromnego nakładu pracy, umiejętności i organizacji ale piramidy to co innego. Po naszych eksperymentach w Biskupinie zarzucano nam, że to wcale nie problem pociągnąć 5-tonowy blok po płaskiej błotnistej powierzchni, że to trzeba by wziąć 50-tonowy i wtedy dopiero możemy rozmawiać. Pewnie! Nawet jakbyśmy pociągnęli 50-tonowy to zawsze można przecież powiedzieć, że wtedy coś wyniknie, jak się go wciągnie na ileś metrów w górę. Generalnie oczekuje się abyśmy po prostu zbudowali całą piramidę, najlepiej używając metod starożytnych, a nawet i wtedy, jak podejrzewam, nie wszyscy daliby się przekonać.

[E.] Zwolennicy tzw. "niekonwencjonalnych metod" badania piramid twierdzą, że z pewnością istnieje jakiś spisek władz egipskich i egiptologów, mający na celu ukrycie prawdy o tych zabytkach. Co Pan o tym sądzi?

 
  Piramidy w Gizie. Czy kryją "tajemnicę tajemnic"?  [Fot.L.Zinkow]

[A.Ć.] (śmiech) Rzeczywiście! Tak się sądzi. Zahi Hawass, dyrektor Gizy a obecnie też szef Egipskiej Służby Starożytności, żeby zaprzeczyć różnego rodzaju podejrzeniom, zamieścił w internecie zdjęcia ze swojej biurowej łazienki! Plotka bowiem głosiła, że istnieje tajny korytarz, z jakiejś komnaty przodków, nie odkrytej jeszcze ale ponoć istniejącej gdzieś pod Sfinksem, kończący się w jego biurowej łazience, w Gizie. To jest właśnie element tego spisku: "On ponoć o tym wie ale nie chce tego ujawnić". Hawass umieścił zatem te zdjęcia z łazienki by udowodnić, że żadnego tajnego przejścia w niej nie ma. Poza tym, za co się mimo wszystko go chwali, zrobił eksperyment, zostawiając w piramidzie Cheopsa i w swoim biurze po kawałku mięsa. Jak się okazało, mięso z piramidy zgniło jeszcze szybciej niż to z jego biura (śmiech)! Zaprzecza to mumifikacyjnym zdolnościom piramid, objawiających się w wewnętrznym promieniowaniu czy czymś podobnym. Ja osobiście reklamuję książkę, napisaną kilka lat temu przez dwóch amerykanów, nie-egiptologów, pod tytułem "Giza: The Truth". Jak pisali, żaden kamień nie został nie obrócony w ich śledztwie. Byli wielokrotnie w Gizie, płacąc jakieś niesamowicie wysokie łapówki za możliwość wejścia w różne, nieeksponowane turystycznie miejsca. Sprawdzali wszystko i wszystkich. Przyjechali właśnie z nastawieniem spiskowym, chcąc się upewnić czy istnieje on naprawdę. Książka jest niesłychanie bogato udokumentowana, a w konkluzji jest stwierdzenie, że oczywiście nie ma żadnego spisku i wszystkie teorie, takie jak na przykład fałszerstwo płk. Vyse's w Wielkiej Piramidzie, czy też jakieś tajne wyniki badań magnetometrycznych, ukrywające przestrzenie w okolicach Sfinksa można włożyć między bajki. Czyste, ludzkie fantazje.

[E.] Co by Pan zatem polecił tym, którzy pragną poznać te zabytki, pogłębić swoją wiedzę o nich i o starożytnym Egipcie w ogóle?

[A.Ć.] Poleciłbym, by je POZNAĆ, tzn. wyrobić sobie własne zdanie na ich temat, lecz w oparciu o fakty. Poznać dobrze to o czym się mówi, przedmiot badań, a nie posługiwać się własnymi fantazjami. Ci ludzie, którzy przychodzą do mnie ze swoimi pomysłami dotyczącymi piramid w rzeczywistości mówią o swoich wyobrażeniach na ich temat, a tak naprawdę nic o nich nie wiedzą, nic nie maja przeczytane poza wspomnianymi na początku autorami. Nawet jak byli w Gizie to przez parenaście minut i nie zdążyli się przyjrzeć dokładnie tym budowlom. Ja zatem polecam jedno tym, którzy chcą wyrobić sobie zdanie na temat piramid czy tez starożytnego Egiptu w ogóle: dobrze poznać przedmiot zainteresowania. To podstawa. Jeżeli ktoś ma możliwość to powinien pojechać do Gizy i spędzić w niej parę godzin minimum, by dokładnie się przyjrzeć piramidom. Wtedy samo wyjdzie, że bzdury typu nie wchodzące pomiędzy bloki żyletki są po prostu wyssane palca. Poza tym ulubionym zabiegiem tego typu fantastów to wyrywanie piramid z ich staroegipskiego kontekstu. Jak już mówiłem, piramidy są uważane za szczególny przypadek, a cały Egipt nie ma z nimi nic wspólnego. Ważne jest zatem poznawanie piramid wraz z całym kontekstem. Jednym słowem czytać i jeszcze raz czytać. Dziś jest zresztą twierdzi się, że od drukowanego oczy bolą więc lepiej pooglądać parę obrazków i wie się już wszystko. Przecież piramida jaka jest, każdy widzi (śmiech).

[E.] Jakie są Pana plany, zamierzenia badawcze związane z tematyką starożytnego Egiptu i piramid w szczególności.

[A.Ć.] Jak dotąd zajmowałem się piramidami raczej teoretycznie. Poza tym w ramach uczestnictwa w Misji Sakkara zajmowałem się kompleksem grobowym faraona Neczericheta i wydaje mi się, ze może coś w związku z tym uda się nowego powiedzieć. Trzeba jednak będzie poczekać na dalsze wyniki prac Misji Sakkara. Do tej pory udało się potwierdzić istnienie tzw. "suchej fosy", jej wymiary, pozycja. Jednak jest to problem dopiero dotknięty i jeszcze sporo istotnych odkryć może stać się zasługą tej misji. Ja osobiście bardzo chciałbym wejść w obszar badań architektury królewskiej Starego Państwa z własnymi projektami jednak z pewnością jeszcze nie czas na szczegóły (śmiech).

[E.] Dziękuje Panu bardzo za rozmowę.


Dr Andrzej Ćwiek ukończył archeologię w Instutucie Archeologii UW, pisząc pracę magisterską o małych piramidach schodkowych; swoje zainteresowania - Egipt okresu wczesnodynastycznego i Starego Państwa, architektura, sztuka, ideologia władzy królewskiej - kontynuuje w doktoracie: "Relief Decoration in the Royal Funerary Complexes of the Old Kingdom. Studies in the Development, Scene Content and Iconography". Uczestniczył w pracach wykopaliskowych w Tell Atrib, Deir el-Bahari i Sakkara.
Obecnie jest kuratorem zbiorów egipskich w Muzeum Archeologicznym w Poznaniu. Autor wielu prac naukowych i popularnonaukowych. Członek International Association of Egyptologists oraz Egypt Exploration Society.





STRONA GŁÓWNA | KATALOG | ENCYKLOPEDIA | FORUM DYSKUSYJNE
e-mail redakcyjny

Wortal znajduje się na serwerze K.K.I.