egiptologia.prv.pl  banner 100x46 
  strona głównalinkowniaPortal serwisu napisz do mnie 

Dzieje polskiej egiptologii

History of Polish Egyptology (summary - click here)

Okres staropolski do końca XVIII wieku.
Egipt starożytny był poznawany przez Europejczyków do końca osiemnastego wieku zasadniczo trzema sposobami: po pierwsze poprzez obraz tego kraju utrwalony w Piśmie Świętym; po drugie dzięki pośrednictwu tradycji antyku klasycznego - greckiej i rzymskiej; po trzecie wreszcie poprzez nieliczne podróże nad dolinę Nilu.
Egipt starożytny pojawia się na kartach Biblii kilkakrotnie; Hebrajczycy przebywali w Egipcie nieco ponad cztery wieki (Rodz.15,13; Wyjśc.12,40). Abraham spotkał się z faraonem, Józef osiedlił swoich braci w ziemi Gessen, Salomon poślubił córkę faraona. Później także kilkakrotnie władcy egipscy interweniowali w królestwie judzkim. Mojżesz oraz Salomon posiedli ponoć całą mądrość kapłanów egipskich (zob.: P.Montet, Egipt i Biblia). Bardziej z Biblii niż z Dziejów Herodota czy pism Strabona, nie wspominając już o "wykopaliskach", czerpano obrazy dworu faraońskiego, codziennego życia w dolinie Nilu czy przedziwnych obrzędów i wierzeń religijnych. Zresztą aby zobaczyć zabytki sztuki egipskiej niekoniecznie trzeba było wyprawiać się do Afryki; w okresie tak zwanej "egiptomanii" rzymskiej sprowadzono do Wiecznego Miasta wiele monumentalnych posągów i mniejszych dzieł sztuki plastycznej. Cestiusz wybudował sobie mauzoleum w kształcie piramidy, która na wiele wieków zakłóciła potoczne wyobrażenie o właściwych proporcjach tych budowli. W polskim piśmiennictwie Egipt pojawia się jednak incydentalnie, można rzec przypadkowo. Już to jako pojedynczo przywoływane obrazy (np. Wacław Potocki piszący o hardym Sezostrycie, ...piramidach, kolosach, mauzolach), lub jako charakterystyczne dla ówczesnej wiedzy "egiptologicznej", niestety zupełnie błędne z dzisiejszego punktu widzenia objaśnienia ks.Benedykta Chmielowskiego w Nowych Atenach jak te na przykład o wyłącznie dekoracyjnej roli hieroglifów: [...] wysokich i głębokich rzeczy zataienia sposób, pod malowaniem, lub rysowaniem, lub rżnięciem pewnych figur, żadney nie daiąc inskrypcyi, aby nieme obrazy wyrażały taiemnice [...].
Rys.1. Mikołaj Krzysztof RadziwiłłPierwszym Polakiem który ujawnił - i zrealizował - prawdziwie "egiptologiczne" zainteresowania był, według dostępnych nam dziś świadectw historycznych, Mikołaj Krzysztof Radziwiłł, noszący przydomek "Sierotka" (1549-1616). Wychowany w środowisku kalwińskim (był synem sławnego Mikołaja Radziwiłła "Czarnego"), po śmierci ojca, pod wpływem Piotra Skargi, przeszedł na katolicyzm. Podjęta w 1582 roku pielgrzymka do Ziemi Świętej miała charakter pokutny, lecz niepospolita umysłowość "Sierotki" pozwoliła uczynić z tej wyprawy przedsięwzięcie znacznie większe. Odwiedził nie tylko Palestynę, ale i Syrię, Kretę, wiele greckich wysp, Cypr, półwysep Apeniński, a także, co najbardziej nas w tym miejscu zajmuje - Egipt. Nie było to zwiedzanie Egiptu w dzisiejszym rozumieniu tego pojęcia; Radziwiłł zobaczył zaledwie Deltę Nilu, wyznaczaną trójkątem marszruty - Damietta, Kair, Aleksandria. Należy jednak uświadomić sobie iż w wieku XVI nawet taki szlak był nie lada przedsięwzięciem, co zresztą słusznie przysporzyło naszemu pielgrzymowi sławy bez mała ogólnoeuropejskiej.
Opisowi podróży Mikołaja Radziwiłła poświęcono kilka prac, z nowszych warto odnotować artykuł niemieckiego badacza Thomasa Schneidera, Der Ägyptenbesuch des Mikołaj Krzysztof Radziwiłł Sierotka von 1583 oraz nową monografię Tomasza Kempy, Mikołaj Krzysztof Radziwiłł Sierotka. Podczas pobytu w Kairze, "Sierotka" wyprawia się na teren nekropoli memfickiej (prawdopodobnie w okolice grobów szybowychw pobliżu piramid Unasa i Teti, wykorzystywanych wtórnie w okresie Ptolemejskim), gdzie:
[...] przy jednej dosyć wielkiej pyramide wpuściliśmy się w jedno antrum, głębokie kilkanaście łokiet, gdzie potem w skale pod ziemią naleźliśmy wiele antra albo pieczur, w których wielkie mnóstwo ludzi pochowanych było, z których ciał mumią biorą [...] Kupiłem natenczas dwie ciele zupełne, mężczyzny i białej głowy, u Arabów, któreśmy naleźli w trunach, obie za dwa cekiny [...]
Określenie mumią biorą odnosi nas oczywiście do jednej z najdziwniejszych medyczno - farmaceutycznych praktyk kultury europejskiej: starte na proszek mumie egipskie nawet do XIX wieku używane były jako lekarstwo na najróżniejsze dolegliwości (w tym nawet coś w rodzaju współczesnej... "Viagry"); powszechnie dostępne w aptekach ("Mumia Vera"), importowano niemal na skalę przemysłową. Sławny staropolski podręcznik S.Falimirza O ziołach, (1534) podaje następujący przepis: [...] to iest ten obyczay w ziemi Saraceńskiej a takie ciała barzo długo niezgniją a tak powiedają aby to Mumija miała być.[...] możesz wziąć wina dobrego lekkiego i zagrzać a w to wsypać Mumijej [...] dać wypić na tszczo [...] (k.89c).Osobliwie dla mumii wynajdywano coraz nowe zastosowania - to jako pigment malarski (mający nawet swoją nazwę "Caput mortuum" czyli "trupia głowa"), to jako... domieszka nawozu.
Mikołaj Radziwiłł miał jednak wobec zakupionych mumii zamiary zgoła bardziej nowoczesne:
[...] umyśliłem wziąść z sobą ty ciała, abym to był tu w Europie pokazał, jako je tam najdują, zwłaszcza że całkiem nie widzialem, aby tu kiedy w nasze kraje przywieźć kto miał.
Nie tylko mumie zabierał ze sobą. Już podczas oglądania grobowców zauważył obok i wewnątrz sarkofagów bałwany, którymi, jak z dość szczegółowych opisów wynika, były bardzo charakterystyczne, fajansowe figurki uszebti (z jakiejsi mocnej gliny, modre albo błękitne [...] tak robione, jako dziecię małe powijają, z wielą charakterów egipskich napisane), może figurki Ptaha-Sokara-Ozyrysa (bałwany więtsze, drugie na łokciu [łokciowej długości] są około ciał położone), a nawet urny kanopskie (niektóre podobne ludziom, drugie zaś ptakom, zwierzętom, gadzinom) czy ewentualnie posążki Besa (figurom takim, jako więc u nas szatana malują).
Niezbyt zgodnie z zasadami muzealnictwa, niemniej starannie, przygotował Mikołaj Radziwiłł zbiory do transportu:
[...] tak ze wszystkim, jako uwinione były, każde ciało na troje rozdzieliwszy, kazałem włożyć w krobie wielkie, że było sześć pudeł długich, a siódme z różnymi bałwanami.
Niestety...! Nie dane było "Sierotce" szczęśliwie przetransportować swojego osobliwego ładunku do rodzinnego Nieświeża.
Pospolicie twierdzą żeglarze, iż w którymkolwiek okręcie jest mumia, albo wielkiego niebezpieczeństwa, albo zginienia okręt nie ujdzie.
Podczas rejsu powrotnego na Kretę rozpętuje się straszliwa burza. Za namową więc współpasażera-księdza kazał one siedm krobi w morze wrzucić. Wszystko wskazuje na to, iż przepadły bezpowrotnie nie tylko same mumie, ale i, pierwsza być może, polska kolekcja egiptologiczna.
Nie ostatnia to taka strata zbiorów wiezionych z Egiptu do Polski; przypuszcza się, iż Tytus Liwiusz Burattini, spolonizowany Włoch - architekt, fizyk, astronom i wynalazca, przebywający w Egipcie od 1637 do 1641, jeden z najpoważniejszych znawców Egiptu w swoich czasach, podjął nieudaną próbę przywiezienia do Warszawy starożytnych zbiorów. Od powrotu z Egiptu do śmierci w 1681 pracował w Warszawie jako architekt i przedsiębiorca budowlany, potem został dzierżawcą mennic Rzeczpospolitej; przyjaźnił się i korespondował z największym chyba "egiptologiem" siedemnastowiecznym, Athanasiusem Kircherem; Burattini w Egipcie sporządzał dokładną mapę w oparciu o system triangulacyjny, następnie dokonywał badań i pomiarów piramid oraz innych zabytków architektonicznych. Być może inspiracją do zbierania zabytków egipskich było dla Burattiniego Museo Kircheriano - pierwsze muzeum egiptologiczne w Europie.
Niespełna trzy stulecia po peregrynacji Radziwiłła podobny do sierotkowych krobi los spotyka tajemniczą kolekcję Floriana Braunka, o której wiemy tyle tylko, że była ogromna (!) - i spoczywa obecnie na dnie morza. Prawdopodobnie jedyną pozostałością tej kolekcji jest tzw. "skarabeusz zielnicki"
Wielu badaczy poprzestając na tym wyznaniu Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła zamyka sprawę, przenosząc moment pozyskania pierwszej mumii egipskiej z sarkofagiem do polskich zbiorów na rok 1834. Datę 17 maja tego właśnie roku nosi dokument potwierdzający odebranie nadesłanej z Egiptu mumii dla Uniwersytetu Jagiellońskiego w darze od JW Ludwika Bystrzonowskiego, na dowód zachowanej dla Akademii Krakowskiej jako Jej ucznia wdzięczności.
Mumia ta do dziś znajduje się w nieeksponowanych zbiorach UJ (nr inw.10.628), z tym, że częściowe rozwinięcie z bandaży (już w roku włączenia do kolekcji), spowodowało trwałe jej uszkodzenie. Darczyńca, hrabia Tadeusz Ludwik Bystrzonowski (1797-1878), generał, pisarz, emigracyjny działacz, podróżował po Egipcie i krajach Lewantu w latach 1833-34; towarzyszem jego podróży był; generał Henryk Dembiński, także znany badaczom dziejów polskich zainteresowań egiptologicznych; Dembiński również zresztą przekazał (w 1839) do uniwersyteckich zbiorów w Krakowie mumię - tyle, że nie ludzką, a kocią.
Otóż uwadze egiptologów uszło prawdopodobnie co najmniej kilka dziwnych tropów związanych niewątpliwie z mumiami egipskimi, przypuszczalnie - wraz z sarkofagami, znajdującymi się w Polsce w XVIII wieku lub nawet wcześniej. W krakowskiej Bibliotece Czartoryskich przechowywany jest sporządzony ręką Hieronima Floriana Radziwiłła, w latach 1715-1751 inwentarz osobliwości pozostających w zbiorach radziwiłłowskich. Odnajdujemy tam, między innymi, następujący zapis: mumia egipska całkowita w swey trumnie u ubierze jak dla nas srodze do oka dziwacznym, a prawdziwym jak w ich kraju stroją i stroili trupy balsamowane. Nie można się domyślić, czy eksponat znajdował się w Nieświeżu, choć nie wynikałoby z tego iż "Sierotka" jednak swoje mumie przywiózł (pisał wszak o ich rozkawałkowaniu), czy też raczej (co bardziej prawdopodobne) w bliższych Florianowi dobrach w Białej Podlaskiej. Natomiast niewątpliwie w Nieświeżu, w roku 1784, mumię egipską oglądał Stanisław August Poniatowski, co znamy z zapisanej relacji. Pomyłkę czy przekłamanie możemy raczej wykluczyć, gdyż król zwrócił na mumię szczególną uwagę, jako na curiosum przechowywane pieczołowicie w pałacowym skarbcu. Jednak pewna intrygująca uwaga uczyniona przy owej okazji kieruje nas w stronę innego kręgu kolekcjonerskiego: Sobieskich. Mumia oglądana przez Stanisława Augusta miała być mianowicie kosztownym spadkiem po królu Janie (III Sobieskim). Pochodzenie takiej osobliwości można, paradoksalnie, stosunkowo prosto wytłumaczyć ożywionymi, wojennymi, ale i handlowo-kulturalnymi kontaktami Rzeczpospolitej z Turcją (Egipt należał doimperium ottomańskiego). Jedna z mumii, znajdująca się obecnie w zbiorach Muzeum Narodowego Litwy (nr inw.IM-6283) ma wiarygodnie odtworzoną proweniencję od około 1740 roku kiedy to znajdowała się w zbiorach rodziny Sobieskich (najpewniej w Żółkwi), następnie w nieświeskich zbiorach Michała Kazimierza Radziwiłła i jego sukcesorów, by w konsekwencji skoligacenia Radziwiłłów z Wittgensteinami trafić do dóbr Ludwika A.P. Wittgensteina w podwileńskich Werkach. Mumię ostatecznie Ch.K. Hohenlohe darował końcem 1898 roku dla "sali archeologicznej" wileńskiego Muzeum Starożytności, choć pierwotnie miał plany złożenia tego daru Akademii Umiejętności w Krakowie.
Być może chodzi tu o tę samą mumię, może w grę wchodziły dwie? Dobra nieświeskie splądrowane zostały niemal doszczętnie w 1812 roku przez wojska rosyjskie i wydaje się iż taka osobliwość, gdyby się tam znajdowała, nie mogła ujść destrukcyjnej uwadze prostych żołdaków.
Intrygujący, a wiele starszy, trop wiedzie nas na dwór Zygmunta III Wazy (1566-1632, król od 1587), skądinąd także kolekcjonera sztuki, oraz do jego najbliższego otoczenia - spowiednika, księdza "Bernarda jezuity" (Bernardusa Pakosza Gołyńskiego) i Stanisława Reszki, księdza, dyplomaty, humanisty i pisarza, pełniącego rolę nieoficjalnego posła polskiego w Rzymie, przebywającego także długo w Neapolu. Otóż w korespondencji tych ostatnich, wydanej w połowie zeszłego wieku przez niestrudzonego badacza "starożytności" krajowych, Ambrożego Grabowskiego, odnajdujemy niespodziewanie w akapicie listu do Reszki, datowanego w Krakowie, 28 lipca 1588 roku następujące słowa:
Odebrałem już dwie szkatuły które WM przysyłasz; z łaski Bożej nic się nie popsowało[...] O Mumiej już wiedział Król Jmć, i kazał ją sobie przynieść, i podobno Regi satis fieri debebit. Nie wiem co czynić.
Mamy wiadomości iż Reszka przysyłał na dwór królewski systematycznie różne dzieła sztuki, realizując nawet określone zamówienia. Niestety w innych jego pismach, szczególnie w Dzienniku na ślad jakiejkolwiek dodatkowej informacji o tej osobliwej przesyłce do Polski nie natrafiłem.
Rys.2. Osiemnastowieczna rycina przedstawiająca zabytki egipskieSkądinąd sprawa najdawniejszych zbiorów starożytności egipskich w Polsce nie została wystarczająco zbadana; interesująca tu może być także kolekcja Stanisława Augusta Poniatowskiego, umieszczona głównie na Zamku warszawskim i w Łazienkach, a gromadzona za pośrednictwem podróżujących agentów, takich jak Fryderyk August Moszyński, Jan Regulski czy Jan Albertrandy. Właśnie ten pierwszy, sam zresztą poważny kolekcjoner, zainteresowany starożytnym Egiptem; w czasie swojej podróży do Włoch zwiedzał jedną z najsłynniejszych wówczas kolekcji egipskich, należącą do kardynała Borgii, zauważając iż: Monsignor Borgia przykłada się głównie do zbierania wszystkiego, co dotyczy Egiptu, jako gałęzi wiedzy mało uprawianej przez miłośników sztuki [...], a także Musaeum Kircherianum, wzbogacił niewątpliwie zbiory królewskie o jakieś egipskie zabytki. Pewne informacje posiadamy odnośnie nabycia w Marsylii w 1785 roku "mumii" i posążków. Terminem "mumia" określano jednak często nie zabalsamowane zwłoki, lecz figurki mumiformiczne, na przykład uszebti, stosunkowo łatwo dostępne na obszarze dawnego Śródziemnomorza, więc i we Włoszech czy Francji. Niektóre zabytki antyczne, w tym egipskie, odnajdujemy w kolekcjach europejskich z adnotacją proweniencyjną - ze zbiorów Stanisława Poniatowskiego (bratanka Stanisława Augusta, 1754-1833); jak na przykład jeden z najwcześniejszych nabytków wiedeńskiego Kunsthistorisches Museum (z roku 1799) fragment posągu z Okresu Późnego.
Z kolei ze zbiorów Izabeli Lubomirskiej w Łańcucie mamy notatkę o zabytku pierwiastkowego Egipcyan snycerstwa oraz mumii starożytnej z żelaza, a inwentarz z roku 1802 wymienia: Bożek egipski. Antyk z marmuru szarego siedzący na postumencie drewnianym, Urna żółtawa marmurowa z przykrywadłem na kształt małpy (czyli urna kanopska z głową Hapi; eksponat przechowywany dziś w Muzeum Narodowym w Warszawie, nr inw. 140346). Kolekcja Heleny Radziwiłłowej w Nieborowie powstająca po 1778 roku dokumentuje [...] 2 głowy egipskie [...], 2 sfinxy, 3 bożków egipskich z jasnozielonego kamienia, 5 bożków herkulańskich i egipskich [...], 1 kamienny [bożek] egipski. Pojedyncze zabytki egipskie znajdowały się może również w innych kolekcjach, zapewne niewłaściwie rozpoznane, lub określane ogólnikowo. Nie wolno jednakże przeceniać kulturotwórczej roli tych zbiorów, w większej części znanych wąskiemu jedynie, towarzyskiemugronu.
Rys.3. Józef SułkowskiKoniec wieku XVII był początkiem egiptologii; wyprawa Napoleona Bonaparte do Egiptu w roku 1798 jest niekwestionowanym kamieniem milowym. Jednym z garstki Polaków, których losy złączyły - na zawsze - ze starożytnym krajem nad Nilem był Józef Sułkowski. Niewątpliwie znakomicie wykształcony (władał ponoć biegle wszystkimi językami europejskimi), interesował się kulturą Orientu. Kiedy w 1796 roku zostaje adiutantem Napoleona, jako jeden z nielicznych pojmował wagę interwencji wschodniej. Wiosną 1798 przybył do Egiptu; ambitny oficer, jak utrzymują niektórzy, intelektem i umiejętnościami dorównujący samemu Wodzowi, przygotowany był na spotkanie z tym krajem znakomicie. Lektura dzieł Pococke'a, Niebuhra, Nordena (a na pewno i kilku innych opisów podróży) to naprawdę bardzo wiele jak na ówczesną znajomość Egiptu. Aleksandria, słynna bitwa pod piramidami i ciężkie rany w bitwie pod Salehija; rekonwalescencja zmusiła go do porzucenia czynnej służby i skłoniła ku pracom naukowym. Badał i odkrywał starożytne zabytki, egipską toponomastykę, próbował nawet rozwiązać zagadkę hieroglifów. Składał oficjalne doniesienia o odkrywanych przez siebie zabytkach, postulował przetransportowanie odnalezionego osobiście "popiersia Izydy" do siedziby powołanego właśnie w Kairze Instytutu. zginął we wrześniu lub październiku 1798 w potyczce na ulicach Kairu. Pośmiertnie uhonorowany został nazwaniem jego imieniem jednego z fortów ("Fort Shulkowski" - dziś nieistniejący) oraz pomnikiem, po którym już w połowie zeszłego stulecia nie pozostał nawet ślad... Wiele lat później Stefan Żeromski uczcił jego pamięć dramatem Sułkowski. Jeżeli grupę uczonych, nieprzypadkowo zabranych przez Bonapartego do Egiptu, nazwać możemy "przecierającymi szlaki" egiptologii, to Józefa Sułkowskiego bynajmniej z tego grona nie wolno wykluczać.

czytaj dalej... | Portal serwisu
Szukaj więcej informacji w dziale: Noty biograficzne | Podróżnicy polscy...

Góra strony

Autor © Leszek Zinkow