egiptomania.prv.pl

Polski "Tutanchamon"

Śmierć na prędkich skrzydłach dosięgnie każdego, kto zakłóci spokój faraona - tak miała brzmieć jedna z wersji domniemanej "klątwy" Tutanchamona. Lord Carnavon, majacząc w gorączce powtarzał podobno: Jakiś ptak atakuje moją twarz. Pół roku później zmarł młodszy brat Carnavona, (choć nigdy nie był w grobowcu), a w 1928 r. Arthur Mace, asystent Cartera (chorował już dużo wcześniej). Działanie przekleństwa potwierdził pisarz i medium Arthur Conan Doyle; oświadczył prasie, że zbieżność faktów "nie może być przypadkowa". Na nic zdały się głosy naukowców, że z 26 osób obecnych przy otwarciu grobowca zmarło w ciągu 10 lat tylko 6. W dodatku wszyscy byli w podeszłym wieku. Szerzące się pogłoski o klątwie próbował zdementować biolog z uniwersytetu kairskiego Ezzedin Taha. W 1962 r. zwołał konferencję prasową i ogłosił swe niezwykłe odkrycie. W starożytnych grobach i mumiach znalazł trujące grzyby, zachowujące aktywność przez tysiące lat. Gdy zarodniki grzybów dostaną się do płuc człowieka, wywołują infekcję i wysoką gorączkę. Tak więc jedynie od odporności organizmów badaczy zależało działanie "klątwy". Czy śmiercionośne mikroorganizmy w pełni wyjaśniają pojawienie się tylu ofiar? Dr Taha tuż po konferencji pojechał ze współpracownikami do Suezu. Nagle zderzył się czołowo z nadjeżdżającym samochodem. Taha i współpasażerowie zginęli na miejscu. Sekcja zwłok wykazała, że zmarł tuż przed wypadkiem na niewydolność krążenia.

 

Polish "Tutankhamun"

They who enter this sacred tomb shall swift be visited by wings of death. - that is how one of the versions of the alleged "Tutankhamun's curse" was supposed to read. Lord Carnavon, delirious in fever, supposedly kept repeating: There is some bird attacking my face. Half a year later Carnavon's younger brother died (though he had never visited the tomb), and in 1928 Arthur Mace passed away, Carter's assistant (he had been ill much earlier). The work of the curse was confirmed by the writer and medium, Arthur Conan Doyle; he made a statement to the press that the coincidence of facts "cannot be accidental". The opinions of scientists, who pointed out to the fact that in 10 years only 6 persons died among 26 who had been present at the tomb's opening. Moreover, all of them were rather well on advanced in years. A biologist from the University of Cairo, Ezzedin Taha, tried to contradict spreading rumours about the curse. In 1962 he summoned a press conference and announced an unusual discovery. He found in ancient tombs and mummies poisonous fungi, retaining their activity for thousand years. When fungi germs get to one's lungs, they cause infection and high fever. So the "curse's work" depended solely upon the researchers' immunity. Do deadly micro-organisms fully explain so many casualties? Right after the conference Dr Taha went to Suez with his co-workers. Suddenly his car crashed frontally with an incoming vehicle. Taha and his co-workers died on the spot. The autopsy revealed that just before the crash Taha died of acute arterial insufficiency.


        
King Casimirus Jagiellonczyk (left) and King Tutankhamun (right).

Na początku lat 70. otwarto na zamku w Krakowie grób króla Kazimierza Jagiellończyka. Wielu badaczy krypty miało poważne kłopoty ze zdrowiem, a wkrótce zaczęła się, podobnie jak w Egipcie, czarna seria. Od 1974 r. umierali kolejni uczestnicy otwarcia królewskiego grobowca. Niektórzy podobno przeczuwali swoją śmierć, mówiąc: "będę następny". Naukowcy byli zdrowymi ludźmi w średnim wieku. Czyżby stali się ofiarami starej klątwy? I tutaj "istniał" ponoć średniowieczny dokument grożący śmiercią każdemu, kto zakłóci wieczny sen króla. Winowajcą może być jednak nie gniew władcy, lecz grzyb Aspergillus. Zakażenie nim prowadzi do zawału serca i wylewu krwi do mózgu - taka była przyczyna zgonu większości badaczy.

 

At the beginning of the 70-ties the tomb of Polish king Casimir IV Jagiellonian was opened. Many researchers of the crypt had serious health troubles, and soon a real bad lack series began, just as in Egypt. From 1974 on the participants of the royal tomb opening were dying one by one. Some of them are said to have had presentiments about their death, saying "I'm going to be the next." The scientists were healthy middle-aged persons. Were they the victims of the old curse? Also here allegedly "existed" a medieval document expressing a threat of death to anybody who would disturb the king's eternal sleep. The culprit, however, may be not the king's anger, but a fungus Aspergillus. Infection leads to heart attack and cerebral haemorrhage - this was the cause of majority scientists' death.


        
Cracow in Poland and Thebes in Egypt. Two tombs, two curses - and one answer...?

Na kłopoty zdrowotne narzekali również członkowie ekipy archeologicznej pracujący w krypcie starego kościoła św. Piotra i Pawła w Tworkowie - czuli się osłabieni, cierpieli na zawroty głowy, a nawet zaburzenia świadomości. Kolejna klątwa? Ponieważ archeolodzy bali się grzyba, zrobiono dokładne badania krypty; weszli dopiero gdy została odkażona. Mimo to zachorowali wszyscy. Przeprowadzono kolejne badania, które potwierdziły, że znajdujące się w krypcie mikroorganizmy nie zagrażają zdrowiu. Skąd więc owa epidemia, na szczęście niegroźna dla życia? "Klątwą Tutanchamona" żywią się kolejne pokolenia żądne sensacji...

 

Also the members of the team working in the crypt of an old St. Peter and St. Paul Church in Tworków complained about their health - they felt weak, suffered from dizziness and even consciousness disturbances. Another curse? As the archaeologists feared the fungus very much, a thorough research of the crypt was conducted; they entered after decontaminating it. Anyway, all of them caught this sickness. Another research was carried, which confirmed that the micro-organisms encountered in the crypt were not dangerous to health. So what was the origin of this epidemic, fortunately not fatal? New generations, hungry for sensation feed on "Tutankhamun's curse"...



The entrance to the Burial Chamber. Beginning of the Mystery.

Return to Home Page

Autor © Leszek Zinkow | e-mail